Przejdź do treści
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Wakacje 2020 Przystanek 4 Alzacki szlak winny

Podróże Anny 30.12.2020

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-139.jpg

Alzacki szlak winny był kolejnym wielkim wyzwaniem i osiągnięciem na naszej trasie. Pisząc „wielkim” mam na myśli ogromny obszar kulturowy, jaki zaplanowaliśmy odwiedzić w krótkim czasie. Rozciągająca się na długości 167 km historyczna trasa, przechodząca pomiędzy wiekowymi winnicami i przepleciona kolorowymi ślicznymi miejscowościami. Na jej przejechanie i bliższe przyjrzenie się mieliśmy znowu tylko dobę.

Trasę tę rozpoczęliśmy od miejscowości Colmar. Tam spędziliśmy pierwszą noc. Przybyliśmy na miejsce wieczorem i praktycznie od razu udaliśmy się na spacer do centrum, żeby nie zmarnować żadnej cennej chwili J Ale przede wszystkim także w celu poszukania jakiegoś fantastycznego kulinarnie miejsca, marzył nam się dobry, gorący, lokalny posiłek. I koniecznie w pakiecie z alzackim winem.

Tym razem znowu dała o sobie znać sytuacja zbyt intensywnego wypełnienia czasu planami. Pora, o jakiej przybyliśmy do Colmaru, odnalezienia miejsca do realnego nocnego postoju nocnego, przemieszczenie się do centrum, dystans, który musieliśmy pokonać piechotą – wszystko to spowodowało, że w obszar pachnących pysznym jedzeniem miejsc dotarliśmy zbyt późno. Był to dziwny czas, w którym stojące na ulicach stoliki przepełnione były jeszcze gośćmi restauracyjnymi, ale kuchnia nie przyjmowała już żadnych nowych zamówień. Czyli krótko mówiąc – najgorszy. Pozostało więc nam przejście się historycznymi ulicami, porobienie zdjęć z klimatem, otarcie się z rozczarowaniem o stoliki pełne wesołego towarzystwa i następnie kolacja własna w kamerze.

 
wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-140.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-141.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-142.jpg

To, co zapamiętaliśmy z tego wieczoru  musiało nam wystarczyć, ponieważ kolejny dzień miał już przypisane inne plany. Historyczne centrum Colmaru, pomimo że piękne, konkurowało z innymi wspaniałymi miejscowościami na trasie, wartymi odwiedzenia. Poza tym zrozumieliśmy, że w swojej wielkości i rozłożystości jest zbyt duże i przeludnione jak na przyjęte w te covidowe wakacje założenie odwiedzania przede wszystkim cudownych prowincji. Zatem z samego rana opuściliśmy miasto i pomknęliśmy w dalszą drogę. I to okazało się słusznym wyborem.

Pierwsza zaplanowana tego dnia miejscowość na trasie miała w sobie te same piękne cechy wyrazistej zabudowy, jednak ich natężenie i stopień spotęgowania wewnętrznego klimatu naszym subiektywnym zdaniem przewyższały Colmar. Była to o wiele mniejsza miejscowość, odpadało więc przedzieranie się przez nieciekawe przedmieścia zanim dotrze się do perły architektonicznej. Riquewihr  był kwintesencją tego, co uznawaliśmy za piękne w ramach założeń naszej kamperowej wycieczki.

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-143.jpg

Był prowincjonalny i jednocześnie niezwykły. Dotarliśmy tam o poranku, kiedy większość lokalnych kafejek pozostawało jeszcze zamkniętych, ale światło słoneczne było już bardzo intensywne. Elewacje kolorowych kamienic błyszczały silną intensywnością barw. Wydawałoby się, że tak odważne kolory na starych budynkach nie mogą wyglądać dobrze. Tam jednak wyglądają genialnie. To zestawienie barw i elementów drewna jest tak charakterystyczne dla całej zabudowy, że tworzy znak rozpoznawczy Alzackiego Szlaku Winnego.

 

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-144.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-139.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-145.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-146.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-147.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-148.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-149.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-150.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-151.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-152.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-153.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-154.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-155.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-156.jpg

W Riquerwihr spędziliśmy około dwóch godzin, czas ten pozwolił nam na bardzo dokładne przejście wzdłuż i wszerz całej historycznej zabudowy, uwiecznienie jej na zdjęciach, skonsumowanie równie wielobarwnych jak tamte kamienice kolorowych makaroników ręcznie wykonywanych w lokalnej cukierni, obowiązkowy zakup kartonu wina i szybki lunch naleśnikowy przy małym stoliku na ulicy, z zachowaniem reżimu dystansu i dezynfekcji. No i tak pokrzepieni ruszyliśmy dalej. Wszak Alzacki Szlak Winny w całej jego rozciągłości właściwie był jeszcze przed nami.

Kolejne godziny wyglądały dość podobnie do siebie. Winnica za winnicą, stoki czesane równoległymi rzędami zarośli winogronowych. Wszystko w nasyconym zielonym kolorze, o jednolitym odcieniu. Dalekie widoki, brak lasów, po horyzont winnice. Jedna za drugą małe miejscowości z niską zabudową, historyczne, klimatyczne, nieprzesadnie wypełnione ludźmi. Wciśnięte w doliny lub przyklejone do łagodnych stoków.

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-157.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-158.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-159.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-160.jpg

Jedną z miejscowości, którą chciałabym w sposób szczególny przybliżyć serią zdjęć jest Kaysersberg.

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-161.jpg

Na uwagę zasługuje z okazji szlachetnego tytułu jaki uzyskała w 2017 roku – najpiękniejszej wioski Francji. Zaparkowaliśmy kampera na bardzo wygodnie położonym obszernym i dostępnym parkingu, dosłownie dwa kroki od historycznego centrum. Po wyjściu na beton ulicy uderzyła nas spiekota. To był wyjątkowo upalny dzień. Widziałam, że moja rodzina przeżywa głębokie wahanie nad sensem chodzenia po kolejnej miejscowości, w gorące popołudnie. Pies także nie wyglądał na szczególnie uszczęśliwionego.

Po drobnych negocjacjach wyruszyliśmy. Pierwszego udało się zachwycić psa. Droga do centrum przecinała się z rzeczką, bardzo małą i płytką, ale z tym charakterystycznym dla francuskich miejscowości urządzonym nabrzeżem pozwalającym na to – jak mi kiedyś wytłumaczono – aby łatwo wskoczyć do przezroczystej wody i pozwolić aby nurt rzeki obmył kalosze ubłocone wcześniej w zagonach  z winnicami. Tak właśnie było i tutaj. Nie mieliśmy ubłoconych kaloszy, ale mieliśmy stęsknionego za wszelką wodą psa.

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-162.jpg

50 metrów dalej była doskonała lodziarnia, więc jako drugiego udało się uszczęśliwić Mikołaja, a przy okazji mnie.

Następne pół godziny w zupełności wystarczyło, aby przejść się po głównych ulicach miejscowości i zadowolić się w pełni kolejną serią pięknych zdjęć.

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-163.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-164.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-165.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-166.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-167.jpg

Po powrocie na parking miałam chwilę na to, aby poobserwować jak sennie toczy się życie przy stojących tam kamperach. Była tam inna polska rodzina, która wyległa na zewnątrz, robiła pranie i jakieś ogólne porządki bytowe, porozumiewając się krótkimi głośnymi komunikatami. Z innej strony bezszelestnie nadciągnęła para seniorów. Przemieszczali się bardzo powoli, mężczyzna opierał się na lasce oraz na ramieniu towarzyszącej mu kobiety. Krok za krokiem, po linii prostej, łatwo można było odgadnąć, do jakiego pojazdu podążają swoją powolną sekwencją drobnych powtarzalnych ruchów. Wydawało się, że słońce ich zaraz stopi. Pomimo szlachetności wymalowanej na twarzach, wskazującej na fajne i pogodne życie, to co przeżywała reszta ich ciał wydawało się udręką. Minęła wieczność, zanim ta bezgłośna, zniedołężniała para dotarła do swojego kampera. Odprowadzałam ich wzrokiem i współodczuwałam ich niemoc, ich powolność, ich wyeksploatowanie. Ciche zatrzaśnięcie drzwi, spokojne odpalenie silnika. I nagle dynamiczny wyjazd z piskiem opon. Tuż przed szybą naszego kampera przemknął wielki wóz jakby napędzany dodatkowymi dopalaczami. Ten pan, ledwie powłóczący własnymi nogami, w kamperze odzyskiwał pełnię władz, młodość, siłę, sprawność! Z pewnością lata posiadania go spowodowały takie organiczne zrośnięcie, że ów kamper stał się jego dodatkowym organem życiowym, przedłużeniem nóg i uzewnętrznieniem radości życia. To było niewiarygodne, jak wiele zadań i potrzeb potrafi wypełnić ten miły sercu wynalazek :)

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-168.jpg

Po całym długim dniu przemieszczania się Alzackim Szlakiem Winnym to czego bardzo zapragnęliśmy na finał, to osiąść w dobrej restauracji z obowiązkową butelką schładzającego alzackiego wina. Tym razem nie chcieliśmy zdawać się na spontaniczne poszukiwanie, postanowiliśmy wytropić najlepszą restaurację za pomocą opinii w Google. Zdecydowanie wygrywała taka położona dość wysoko w górach, do której droga prowadziła serpentyną i wymagała wzniesienia się powyżej całej uroczej doliny alzackich winnic.  Zdecydowaliśmy się tam właśnie podążyć, zachęceni opinią o wysokiej jakości jedzenia i przepięknym widoku.

Wieczór, który udało nam się w tej restauracji spędzić był wspaniały. Restauracja przypominała trochę klimatem alpejskie schronisko, zaoferowała nam proste z pozoru, ale niezwykle wyrafinowane w smaku potrawy. Zapiekane w piecu, z ziemniakami i wspaniałymi serami. Nie mogłam się oderwać od półmiska, myślałam, że wydrapię w nim dziurę, byłam kompletnie nieszczęśliwa, że TO jedzenie się skończyło, a Jarek zupełnie nie mógł zrozumieć, czemu po prostu nie zamówię kolejnej porcji. Dopasowane do posiłku wino, obowiązkowo białe alzackie, było wyśmienite i czyniło całe przeżycie niby oczywistym, a całkowicie niepowtarzalnym.

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-169.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-170.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-171.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-172.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-173.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-174.jpg

Towarzyszyło nam ciepłe zachodzące słońce, z promykami wpadającymi do głębokiej doliny. Po jej drugiej stronie, przed nami, wznosiła się najwyższa góra Alzacji, Balon. Dzwoniły dzwonki za szyjach krów, które zeszły do koryta z wodą i były tuż koło nas. I ten dźwięk, pomimo, że tak charakterystyczny i dla ucha w sumie miły, był dla mnie jedynym minusem tego miejsca. W nocy nie mogłam przestać myśleć, jak upiornym akustycznie przeżyciem dla krów musi być nieustające brzęczydło zawieszone u szyi.

Współczesna dostępność technologii i ich niewysoka cena pozwalają na zastosowanie innych urządzeń kontrolujących przemieszczanie się krów, bez słuchowego okaleczania ich.

Ale zatrzymałam także w pamięci inny kadr naszego wieczoru w tym miejscu. Bezwzględnie wspaniały. Byliśmy już po kolacji, wróciliśmy do kampera, rozstawiliśmy przy nim stolik. Otworzyliśmy kolejne alzackie wino i upajaliśmy oczy piękną scenerią, oświetloną ostatnimi tego dnia promieniami słońca. Było ciepło, zostaliśmy już tam praktycznie sami, góry, widoki i krowy stały się naszymi osobistymi. I to są takie chwile, kiedy jeszcze bardziej jest się przekonanym, że zakup kampera był tą słuszną decyzją życiową.

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-175.jpg

 wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-176.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-177.jpg

wakacje-2020-przystanek-4-alzacki-szlak-winny-178.jpg

back to top